Adamek: „Zrobiłem wszystko, nie uciekałem jak Haye!”

Zapraszamy do przeczytania obszernego wywiadu, którego portalowi boxingnews.pl udzielił niedawny pretendent do mistrzowskiego pasa WBC w wadze ciężkiej Tomasz Adamek.

Tomek od twojej przegranej walki z Witalijem minęło już trochę czasu, jak się czujesz fizycznie i mentalnie?

Fizycznie czuję się dobrze. Psychicznie na pewno tą walkę odczuwam bardziej, niż fizyczne zmęczenie tym, co stało się w ringu.  Można powiedzieć, że to moja pierwsza przegrana bo byłem zdrowy i po prostu gorszy. Mam jeszcze jedną przegraną w rekordzie, ale wtedy miałem problemu ze zdrowiem i z wagą. Przegrałem z Witalijem i przez te pierwsze parę dni na pewno było mi ciężko, ale trzeba żyć dalej. Trzeba umieć przegrywać, byłem gorszym pięściarzem tego dnia i tak to się skończyło.

Czy fizycznie na pewno wszystko jest z tobą w porządku, ponieważ na konferencji po walce wyglądałeś na mocno rozbitego i opuchniętego?

Co mogę powiedzieć, to w większości były otarcia. Oczy miałem podbite, bo jednak przyjąłem parę ciosów, a to jest waga ciężka. Teraz już nie mam śladów i jestem zdrowy, poza tym jak się rusza głową w czasie walki to te ciosy nie wchodzą tak czysto. Także nie byłem ani razu aż tak mocno zamroczony i przez całą walkę, ani razu nie miałem problemu ze świadomością.

Jesteś znany z żelaznej psychiki, jednak czy ranga wydarzenia we Wrocławiu i oczekiwania kibiców nie spowodowały, że wyszedłeś do ringu ze „spętanymi” nogami?

Na pewno każdy odczuwa presję, bo nie ma takiego pięściarza, który by nie odczuwał presji. Była presja, bo to była wielka walka a ja naprawdę chciałem zdobyć pas wagi ciężkiej. A potem wszystko potoczyło się tak jak potoczyło. W drugiej rundzie przyjąłem mocny cios w okolice ucha i trener mi powiedział później, że od tego momentu przestałem wykonywać jego wskazówki – potem było jak było. Ale wchodząc do ringu masz świadomość, po co tam wchodzisz i co będziesz musiał robić, dlatego presja jest zawsze.

Czy po opadnięciu emocji związanych z ostatnią walką możesz zdradzić kibicom, jaki miałeś plan taktyczny na pokonanie Witalija Kliczko?

Moim planem zawsze jest wygrać, walczyć i zadawać ciosy tam gdzie jest miejsce. Tutaj Witalij był lepszym pięściarzem i był świetnie przygotowany.

Jeżeli chodzi a aspekty czysto bokserskie, to, co miałeś robić w ringu, żeby pokonać Witalija?

Miałem być bardzo szybki i szukać ciosów. Niestety nie udało się, bo Witalij też był świetnie przygotowany. Przyjąłem nie potrzebnie trochę ciosów, które odebrały mi trochę zdrowia i sił. Co mogę więcej powiedzieć – było jak było….

Tomek walczyłeś i sparowałeś wcześniej z bokserami, którzy byli podobnego wzrostu jak Ukrainiec. Czym zatem najbardziej zaskoczył Cię mistrz świata?

Czym zaskoczył? Nie zaskoczył mnie. Ja wchodząc do ringu wiedziałem, że będę walczył z mistrzem świata. Wiadomo, że miałem go rozpracowanego przed walką, ale to wielki zawodnik, który tak naprawdę nie przegrał jeszcze nigdy walki w ringu oprócz kontuzji, które miał w dwóch walkach. Spodziewałem się ciężkiej walki. Okazało się, że był pięściarzem lepszym tego dnia.

Jesteś zawodnikiem bazującym na szybkości, czemu w tej walce Witalij wydawał się szybszy od ciebie?

Trener mi mówił, że po tym ciosie w drugiej rundzie w okolice ucha zachowywałem się tak, jakbym stracił całą koncepcję walki. Ten cios dużo zaważył na tej całej walce. Walki jeszcze nie oglądałem, przyjdzie na to czas w odpowiednim momencie. Wtedy usiądę sam i na spokojnie ją przeanalizuję.

A czy nie było tak, że po pierwszym ciosie, który zainkasowałeś, zdałeś sobie sprawę, że nie wygrasz z Ukraińcem?

Ja nie jestem pięściarzem, który boi się ciosu, czy który by rezygnował z walki. Ja walczę do końca, to było widać. A to, że byłem tego dnia gorszy to jest inna sprawa.

Twoja walka z Witalijem pokazana została, po raz pierwszy na polskim rynku w systemie PPV. Ile PPV udało się wam sprzedać w naszym kraju?

Dokładnie nie wiem, bo jeszcze nie mamy tych szczegółów. Część danych została podana w prasie, natomiast szczegółowych danych jeszcze nie mam.

Wszyscy wiedzą, że za tą walkę zarobiłeś największe pieniądze w karierze. Czy zysk materialny był wart dopisania do twojego rekordu kolejnej przegranej?

Słuchaj, wchodzę do ringu zwyciężać. Można wygrać i można przegrać, taki jest sport. Mimo, że przegrałem tę walkę to sobie na nią zasłużyłem. Miałem wcześniej jedną porażkę, ale tak jak mówiłem, miałem kłopoty z wagą i ze zdrowiem. Od tamtego czasu nie przegrałem. Miałem za sobą długą i ciężką karierę, którą sobie sam zasłużyłem na taki pojedynek.

Po walce, nie tylko w polskim środowisku bokserskim spadała fala krytyki na twojego trenera Rogera Bloodwortha. Wiem, że nie chcesz z nim kończyć współpracy, ale czy teraz, kiedy stać cię na trenera większego kalibru nie zastanawiałeś się, żeby spróbować z kimś pokroju, np. Emanuela Stewarda, czy Rogera Maywathera?

Nie, bo dalej uważam, że Roger Bloodworth to jest dobry trener i wiele mnie nauczył. Mimo wszystko statystyka ciosów pokazuje, że uniknąłem połowy uderzeń Witalija. Boks amerykański różni się od europejskiego i gdybym walczył stylem europejskim leżałbym po tych ciosach. A ja jednak stałem. Roger nauczył mnie unikania ciosów i poruszania się w ringu.

Po walce wielu polskich ekspertów krytykowało właśnie ten amerykański styl, który okazał się nieskuteczny i to, że wieku trzydziestu paru lat znów jesteś „przestawiany” w efekcie czego stanąłeś w rozkroku pomiędzy europejską i amerykańską szkołą boksu.

Nie zgadzam się z tym, bo gdybym walczył europejskim stylem z Witalijem to ta walka skończyłaby się dużo szybciej, ponieważ te ciosy były bardzo szybko i mocno zadawane. Gdybym przyjmował ciosy „po europejsku” nie przetrzymałbym kilku rund. Amerykański boks to dobry boks i przy nim zostaje.

Tomek byłeś niekwestionowanym mistrzem świata kategorii cruiser, teraz w wadze ciężkiej twoje akcje na bokserskim rynku trochę spadły.  Czy nie zastanawiałeś się po walce nad tym, żeby wrócić kategorię niżej i zunifikować pasy?

Byłem mistrzem, byłem numerem jeden w wadze cruiser, ale nie miałem przeciwników, a stacje telewizyjne nie chciały mnie pokazywać. Właśnie dlatego zmieniłem wagę cruiser na wagę ciężką. Doszedłem do walki o mistrzowski pas, przegrałem, ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa.  Znowu będę się wdrapywał na szczyt. Na pewno nie będzie to łatwa droga, ale mam dopiero 35 lat i czuję się na siłach. Dlatego jeszcze raz będę chciał dostać taką walkę.

Widziałem twoją walkę na żywo i w jej końcowych rundach zastanawiałem się, czy po ciosach Witalija będziesz jeszcze tym samym pięściarzem co wcześniej i czy nie odbiją się one zbyt mocno na twoim zdrowiu. Czy ta walka może być początkiem końca Tomasza Adamka?

Rozmawiasz ze mną i się chyba dogadujemy?

Rozmawiamy, wszystko jest ok., ale ciosy Witalija były potężne.

Ani jeden cios nie był na tyle potężny, żebym stracił świadomość. Ani przez chwilę nie miałem momentu, żebym nie wiedział gdzie jestem i co się dzieje. Ja byłem świadomy całe 10 rund. Wiem, że to były mocne ciosy, ale naprawdę czystych przyjąłem tylko kilka. Reszta szła w powietrze, albo się ześlizgiwały. To dzięki amerykańskiemu stylowi te ciosy nie były czysto przyjmowane na głowę. Poczułem naprawdę mocno 4 czy 5 silnych cisów, ale nie były to ciosy, które wyeliminowałyby mnie z walki. Potrafię przyjąć cios, a zwłaszcza to miękkie, amerykańskie poruszanie się pokazuje, że można te ciosy przyjmować i stać.

Po walce we Wrocławiu powiedziałeś, że nie masz czasu na obijanie kelnerów. Czy w związku z tym nie będziemy już oglądali twoich pojedynków z bokserami pokroju Vinniego Maddalone?

Na pewno taki mamy plan. Będę walczył prawdopodobnie w okolicach lutego, marca i nie mogę walczyć z zawodnikami z dolnej półki. Te walki już mi nic nie dają. Jeżeli chcę znowu walki o pas muszę walczyć z zawodnikami, którzy podniosą mnie w rankingu.

Zaaklimatyzowałeś się już w wadze ciężkiej i nie potrzebujesz walk na przetarcie?

Każda walka czyni cię lepszym, przegrałem walkę o mistrzowski pas. Trzeba wrócić na salę, by dalej ulepszać swoją technikę i taktykę, by znów wdrapać się na sam szczyt.

Czy po walce we Wrocławiu dalej wierzysz, że jesteś w stanie rywalizować z braćmi Kliczko?

Są mistrzami, trzeba przyznać, że to świetni pięściarze. Myślę, że Witalij jest jeszcze lepszym bokserem, twardszym, jest numerem jeden. Ale do odważnych świat należy. Odniosłem porażkę, więc zostaje mi tylko pracować jeszcze bardziej, żeby być na siłach. Wdrapać się i dostać jeszcze jedną szansę.

Uważasz, że mógłbyś wygrać z młodszym z braci Władimirem?

Słuchaj, ja wchodzę do ringu to tylko po to, żeby wygrać. Bo jeżeli wchodzisz do ringu tylko po wypłatę, to lepiej tam nie wchodź, bo stracisz tam życie. Ja w ringu daję z siebie wszystko i zostaję do końca.

Gdybyś znów miał stawać w ringu naprzeciwko któregoś z braci Kliczko, byłbyś tak samo pewny siebie i swojej wygranej jak przed walką we Wrocławiu?

Jeżeli tego nie masz w głowie, to znaczy, że nie powinno cię tam być.

Tomek w wadze ciężkiej jest kilku dobrych bokserów, z którymi mógłbyś stworzyć duże widowisko, a do tego nie ustępujesz im warunkami fizycznymi. Mam na myśli np. Povietkina, czy Chambersa. Celujesz w któregoś z tych bokserów?

Ja nie wybieram sobie przeciwników. Jeżeli walczymy o pasy to walczymy z mistrzami. A prawdziwe pasy mają bracia Kliczko. Nie wiem jeszcze, z kim teraz będę walczył, jeżeli nie będą to mistrzowie, to będę walczył z kimś innym.

Niedawno David Haye nazwał ciebie najpierw głupim Polaczkiem, potem napompowanym robakiem, co byś mu powiedział, gdybyś z nim stanął oko w oko?

Teraz nic mu nie powiem, to nie jest teraz mój przeciwnik. David może będzie walczył z Witalijem, ja mu życzę dobrej walki. Językiem jeszcze nikt nie wygrał. Ja stanąłem naprzeciwko Witalija i robiłem, co mogłem żeby wygrać. Przyjąłem kilka ciosów, ale nie uciekałem tak jak on. Ja wychodzę do ringu żeby zwyciężać, a nie tylko po to, żeby zebrać pieniądze.

Chciałbyś zmierzyć się z Davidem Haye?

Jeżeli przyjdzie na to czas i ochota, bo na razie on nie jest żadnym mistrzem, a ja muszę się odbudować – to będę walczył. To jest moja praca.

A czy za słowa, które na twój temat powiedział David masz ochotę go zlać?

Tak jak mówię, słowami jeszcze nikt nie wygrał, a ja nie jestem człowiekiem, który straszy czy się obraża. Weryfikuje wszystko ring, jeżeli jesteś taki mocny to wchodzisz do ringu i tam walczysz.

Dziękuję i życzę powodzenia

Dziękuję i pozdrawiam czytelników BoxingNews.pl

Kamil Leszko www.boxingnews.pl

Kategorie
Wywiady

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
NADCHODZĄCE GALE

Powiązane artykuły