David Haye – cham czy genialny taktyk?

 

Już w najbliższą sobotę w Hamburgu dojdzie do bardzo ciekawie zapowiadającej się konfrontacji. Mistrz świata federacji IBF i WBO w kategorii ciężkiej, Władimir Klitschko (55-3) skrzyżuje rękawice z posiadaczem pasa WBA, Davidem Haye (25-1).

Osobiście muszę przyznać, że poczynaniom Haye bacznie przyglądam się od jego debiutu w królewskiej kategorii. Na zadane przeze mnie pytanie bez chwili zawahania mogę odpowiedzieć krótko – genialny taktyk.

Zacznijmy od początku. „Hayemaker” po zdemolowaniu Tomasza Bonina i Monte Barretta rozpoczął „misję Klitschko”. Brytyjczyk bez skrupułów wypowiadał się w bardzo kontrowersyjny sposób o Ukraińcach. Robił to tak długo aż w końcu Władimir zdecydował się wyjaśnić sprawę w ringu.

W tym momencie Haye zaliczył pierwszą „bazę”. Młodszy z Klitschko godząc się na walkę tak naprawdę wpadł w sieci Davida. Dominator wagi ciężkiej dał się sprowokować facetowi, który w kategorii +200 funtów był absolutną zagadką.

Po podpisaniu kontraktów przez obu panów, Haye na trzy tygodnie przed planowaną walką wycofał się z powodu rzekomej kontuzji. Oczywiście był to tylko kolejny punkt w „misji Klitschko”. Brytyjczyk po darmowej promocji zdobytej na braciach stał się głośnym nazwiskiem. Od dłuższego czasu było wiadomo, że „Klitschko Brothers” polują na czwarty brakujący pas.

Posiadaczem tytułu WBA był wówczas Nikolay Valuev. Ukraińców ponownie przechytrzył jednak Brytyjczyk podpisując kontrakt na walkę z Rosjaninem. „Hayemaker” walcząc asekuracyjnie i tak bez problemów uporał się z Valuevem i tym samym został mistrzem świata wagi ciężkiej.

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego wtedy nie doszło do walki Haye vs Klitschko? Powód jest bardzo prosty. Pięściarz zamieszkały w Londynie, wygrywając kolejne dwie walki [z Ruizem oraz Harrisonem] i dalej grając na nosach braci podbijał stawkę.

Przed ostateczną decyzją o podpisaniu kontraktu na walkę z Władimirem Klitschko, Haye wytworzył kolejną zasłonę dymną pt. „Przed ukończeniem 31 roku życia kończę karierę.”. Zabieg ten ma precyzyjny plan:

– jeżeli Haye przegra przed czasem z pewnością dotrzyma słowa o swojej emeryturze

– jeżeli przegra po wyrównanej walce na punkty będzie dążyć do rewanżu, uważając że został oszukany

– jeżeli wygra to bardzo dużo pieniędzy będzie leżeć na stole i z pewnością wyciągnie po nie ręce

Tak więc Ci, którzy uważają Davida Haye za zwykłego chama lepiej niech się dwa razy zastanowią. Ja osobiście nie wierzę, że dwuletnie działania Brytyjczyka to zwykły przypadek. Zresztą sam pięściarz przyznał ostatnio, że dzięki swojej kontrowersyjności automatycznie wyprzedził peleton czekający na szansę walki o mistrzostwo świata.

Tak na marginesie. Kiedy ostatnio czekaliście z taką niecierpliwością na walkę Władimira Klitschko, który przez wielu uważany jest za skutecznego nudziarza? Z pewnością klimat podekscytowania pojedynkiem wytworzył gadatliwy Haye.

Jeżeli chodzi o przebieg walki to ciężko jednoznacznie wskazać prawidłowy scenariusz. Patrząc jednak na historię to gdy w ringu staje naprzeciw siebie dwóch pięściarzy z mocnym ciosem i podejrzaną szczęką to może wróżyć tylko jedno – dwunastorundowe szachy. Mając w pamięci ostatnią unifikacyjną walkę Klitschko z Sultanem Ibragimovem nikomu jednak nie życzę aby moje przypuszczenia stały się rzeczywistością.

Z pewnością zarówno Władimir jak i David będą saperami stąpającymi po polu minowym. Miejmy więc nadzieję, że jeden z nich popełni błąd i zobaczymy efektowny wybuch.

Kategorie
STREFA BOKSU

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
NADCHODZĄCE GALE

Powiązane artykuły