Polsat Boxing Night: Adamek vs Abell w PPV – narzekać czy się cieszyć?

Już w najbliższą sobotę (21.04.2018r) kibice sportów walki w naszym kraju będą mogli ponownie zobaczyć w ringu legendarnego Tomasza Adamka (52-5, 30 KO), który ponownie został wybrany główną gwiazdą gali z cyklu Polsat Boxing Night. Polski gladiator tym razem skrzyżuje rękawice z charakteryzującym się mocnym ciosem i ciałem kulturysty Joey’em Abell’em (34-9, 32 KO). Amerykański pięściarz znany jest polskim kibicom głównie dlatego, że w ostatniej swojej zawodowej walce skrzyżował rękawice z nazywanym przez niektórych wielkim bokserskim talentem wagi ciężkiej Krzysztofem Zimnochem. Ku zaskoczeniu wszystkich Amerykanin skasował pięściarza z Białegostoku jak konduktor bilet w pociągu pośpiesznym, fundując mu ciężki nokaut w 3 rundzie i w zasadzie stopując jego bokserską karierę. Mimo, że pojedynek Abella z Zimnochem fani boksu mogli oglądać w ogólnodostępnej telewizji sportowej, to już starcie z „królem polskiego PPV” sprawiło, że walka ta będzie dostępna właśnie w systemie, który wymaga uiszczenia dodatkowej opłaty.

Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli karta z kalendarza gal z cyklu Polsat Boxing Night

Do tej pory machinę pod nazwą „Polsat Boxing Night„, której gale transmitowane były w systemie PPV napędzała dość dobra sprzedaż płatnych pakietów dających widzowi dostęp do oglądania danego wydarzenia. Przez lata organizacji imprez z cyklu PBN telewizji Polsat udało się wypromować produkt premium, który wśród kibiców kojarzony był nie tylko z wyższą niż zwykle jakością, ale także umożliwiał im oglądanie w ringu pojedynków pomiędzy pięściarzami, których podczas regularnych gal nie mieliby szansy zobaczyć.

Konfrontacje polsko-polskie, które tak mocno rozgrzewają serca fanów sportów walki są coraz trudniejsze do organizacji, a w sport zaczęła wchodzić z butami „wielka polityka”. Do takich wniosków można dojść obserwując to, co przez ostatnie lata działo się w momencie podjęcia prób doprowadzenia do spotkania w ringu najlepszych polskich gladiatorów.

Wiele zmieniło się po gali Adamek-Szpilka, której niesamowity wynik sprzedaży pakietów PPV spowodował zbyt duży optymizm u organizatorów tamtej imprezy i pozwolił im uwierzyć, że polski boks tak jak swego czasu gale MMA promowane pod szyldem organizacji KSW wkroczyło na ścieżkę prowadzącą do ustabilizowania sytuacji i wypracowania sobie u fanów boksu świadomości, iż za lepszy produkt po prostu muszą dodatkowo zapłacić. Co ciekawe praktycznie poza dwoma przypadkami wynik sprzedaży pakietów PPV gal organizowanych w Polsce nie został ujawniony, co jest zupełnie odwrotną polityką do tego, co ma miejsce np. w Stanach Zjednoczonych. Właśnie dlatego większość fanów liczy na dziennikarzy, którzy swoimi kanałami poznają tę tajemną wiedzę i podzielą się nią z przeciętnym kibicem tego sportu. Nieoficjalnie mówi się, że konfrontacja Tomasza Adamka z Arturem Szpilką osiągnęła sprzedaż pakietów PPV na poziomie ponad 200 000, co jest wynikiem niesamowitym i na pewno będzie trudne do pobicia. Starcie młodego gniewnego jakim był w tamtym czasie popularny „Szpila” ze starającym się wywalczyć sobie kolejną szansę walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej „Góralem” wzbudzała emocje nie tylko u najtwardszych fanów szermierki na pięściarzy, ale także u przeciętnego mieszkańca naszego kraju, który na co dzień woli obejrzeć kolejny odcinek serialu „M jak Miłość”, niż walczących podczas gali w Dzierżoniowie czy Nysie polskich pięściarzy.

Na karcie gali Polsat Boxing Night: Adamek-Szpilka anonsowanej jako „Chwila Prawdy” poza główną walką wieczoru znalazły się także wzbudzające zainteresowanie wśród fanów boksu pojedynki Grzegorza Proksy z Maciejem Sulęckim oraz Dawida Kosteckiego z Andrzejem Sołdrą. Cała impreza oparta była jednak o konfrontację „Dobra ze Złem„, czyli promowania starcia mającego za sobą odsiadkę pięściarza z wojownikiem, który nigdy nie ukrywał, że czuje się blisko związany z Bogiem i słucha Radia Maryja, a do tego w Polsce uważany jest za żywą legendę tego sportu. Konfrontacja Adamka ze Szpilką okazała się strzałem w dziesiątkę i wzbudziła wielkie zainteresowanie wśród fanów sportów walki, którzy chętnie sięgali do swoich kieszeni, aby zakupić pakiet PPV na tę walkę. Mimo faktu, iż sama walka do najatrakcyjniejszych nie należała, to dzięki zwycięstwu w tym pojedynku przed popularnym „Szpilą” otworzyły się drzwi do wielkich walk. Dla przypomnienia tuż po porażce w walce z Arturem Szpilką pożegnanie z zawodowym boksem ogłosił „Góral„, którego jak pokazało życie niczym „starego wilka” w późniejszym czasie zaczęło bardzo mocno „ciągnąć do lasu”.

Sukces początkiem porażki

Mimo sukcesu sprzedaży pakietów PPV, jaki osiągnęło starcie Adamek-Szpilka za kolejną imprezę z tego cyklu odpowiedzialny był znów Cyfrowy Polsat, a nie jak wcześniej grupa polskich promotorów. Stacja po raz kolejny postanowiła sięgnąć po sprawdzoną metodę i wyciągnęła z emerytury Przemysława Saletę, którego nazwisko nadal wśród niektórych fanów tego sportu budziło duże emocje. Walka z „Górala” z „Chemkiem” zakończyła się w 5 rundzie, ale raczej nie zapisała się na kartach historii polskiego boksu jako „krwawe starcie dwóch gladiatorów”, a raczej jako spotkanie „dwóch starszych panów”, którzy darzą się dość dużym szacunkiem. Wynik sprzedaży PPV na to wydarzenie był jednak bardziej niż zadowalający, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, iż dla Salety był to pierwszy od 2,5 roku pojedynek, czyli od czasu starcia z Andrzejem Gołotą. Nieoficjalnie mówiło się, że gala ta przyciągnęła naprawdę ogromną rzeszę fanów, a jej organizatorzy nie kryli zadowolenia z wyników sprzedaży PPV. Impreza ta potwierdziła, że nic tak nie przyciąga kibiców jak dwa doskonale znane polskiego nazwiska w ringu, które mają za sobą ogromny bagaż doświadczenia. Wydawało się wtedy, że telewizja Polsat postanowiła umożliwić Tomaszowi Adamkowi pożegnanie się w godny sposób z kibicami, ponieważ pięściarz ten po porażce z Arturem Szpilką zapewniał, że na bokserski ring już nie wróci. Co było później wszyscy wiemy.

Na kolejną galę z cyklu Polsat Boxing Night kibice musieli poczekać rok. 17 września 2016 roku po raz drugi w historii za organizację gali z cyklu Polsat Boxing Night odpowiedzialne było trio Andrzej Wasilewski-Tomasz Babiloński-Piotr Werner.

Sukces poprzednio organizowanej przez ten team imprezy (Adamek-Szpilka) spowodował, że jej organizatorzy uwierzyli w niemożliwe i postanowili w kolejnej odsłonie PBN zafundować kibicom kartę gali zrobioną pod prawdziwego kibica. Dzięki temu po wielu latach posuchy na polskiej ziemi fani boksu znów mogli zobaczyć w ringu pojedynek, którego stawką był tytuł mistrza świata w kategorii junior ciężkiej pomiędzy dzierżącym w swoich rękach mistrzowski pas federacji WBO Krzysztofem Głowackim, a jednym z najlepszych pięściarzy świata Olesandrem Usykiem. Odkurzony został także Albert Sosnowski, którego zestawiono podczas tej gali z nazywanym kiedyś „Następcą Andrzeja Gołoty” (do dziś nie wiem dlaczego?) Andrzejem Wawrzykiem. Niestety fani boksu nie rzucili się do kupowania pakietów PPV i wynik sprzedaży tej imprezy, jak mówiło się nieoficjalnie raczej rozczarował, niż pozytywnie zaskoczył. Zresztą ten fakt potwierdziły późniejsze dyskusje na twiterze Mateusza Borka z Andrzejem Wasilewskim, w których przewijały się pewne sugestie dotyczące słabego poziomu sprzedaży pakietów PPV na tę imprezę.

Kolejne imprezy okraszone szyldem Polsat Boxing Night i organizowane już przez Mateusza Borka niosły ze sobą wielki potencjał sportowy, ale nie miały w sobie tej zadry emocjonalnej, którą gwarantowały wcześniej w walkach wieczoru konfrontacje polsko-polskie. Wprawdzie pierwsza z nich (Adamek-Moilna) nie była oficjalnie organizowana przez MB Promotion, ale nikt nie ukrywał faktu, iż przy organizacji poszczególnych walk duży wkład miał jeden z najlepszych dziennikarzy sportowych w Polsce, a obecnie także ten budzący wielką nadzieję wśród niektórych kibiców promotor boksu Mateusz Borek.

W zasadzie umieszczenie na stałe w walce wieczoru Tomasza Adamka spowodowało, że każda z imprez z jego udziałem miała gdzieś tam w tle nosić za sobą możliwość bycia tą ostatnią w jego karierze i była promowana w oparciu o takowy scenariusz. Wprawdzie wielokrotnie cytuje się tekst „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść…..niepokonanym”, jak śpiewał popularny w latach 80-tych zespół Perfekt, jednak w stosunku do Adamka trudno tak naprawdę wskazać moment, w którym faktycznie powinien zakończyć on bokserską karierę. Warto tu wspomnieć, że według nieoficjalnych informacji starcie Tomasza Adamka z Ericiem Moliną zanotowało sprzedaż PPV na poziomie zbliżonym do 100 000  PPV, co nie było wynikiem złym, a porównując ten wynik do gali Głowacki-Usyk wręcz bardzo dobrym. Niestety kontrowersyjna dla wielu z racji przerwania walki przez sędziego ringowego porażka „Górala” w walce z Moliną, po której padła kolejna zapowiedź pożegnania się z boksem, a w konsekwencji ponad roczna absencja tego pięściarza sprawiły, że wynik sprzedaży PPV na galę Tomasz Adamek-Solomon Haumono podobno nie rzucił nikogo na kolana.  Tu znów dowodem na to była seria dość mocnych dyskusji na twiterze pomiędzy Andrzejem Wasilewskim a Mateuszem Borkiem dotyczących sprzedaży PPV i tego, która gala wypadła słabiej. Nie zagłębiając się w szczegóły poniżej graficznie przypomnę postery ostatnich imprez z cyklu PBN.

Z zapowiedzi organizatora wynikało, że ostatnia z tych gal miała odpowiedzieć na pytanie: Gdzie obecnie znajduje się polski boks?, a także wyłonić nam następcę „Górala„, który będzie w stanie sprzedawać gale w systemie PPV w naszym kraju. Wydaje się, że niestety następcy „króla polskiego PPV” nie udało się wyłonić i mimo ciekawych pod względem sportowym konfrontacji, nieoficjalnie mówiło się, że rekordów sprzedaży pakietów PPV na powyższej imprezie nie odnotowano. Co ciekawe zarówno karta walk, jak i sama gala była pod względem sportowym przygotowana znakomicie, jednak tym razem nieznany bliżej polskim kibicom rywal „Górala” nie wzbudził na tyle kontrowersji i emocji, aby fani sportów walki z wypiekami na twarzy czekali na tamto starcie.

Kolejna gala w PPV – narzekać czy się cieszyć?

Mimo, że ostatni pojedynek „Górala” z Fredem Kassim polscy kibice mogli oglądać na antenie otwartego Polsatu, co należy pochwalić, to tym razem, aby zobaczyć w ringu byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych fani sportów walki będą musieli sięgnąć do swoich kieszeni. Cyfrowy Polsat wraz z organizatorem gali grupą MB Promotion ustalił tradycyjnie cenę pakietu PPV na 40 zł. (pełna informacja o możliwości zakupu PPV tutaj) Podobnie jak podczas poprzednich imprez z cyklu „Polsat Boxing Night„, tak i tym razem portale internetowe zalała lawina komentarzy odnoszących się do konieczności uiszczenia dodatkowej opłaty za obejrzenie na żywo w ramach transmisji telewizyjnej walki Adamek vs. Abell oraz pozostałych pojedynków mających odbyć się podczas gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty.

Gdy w grę wchodzą pieniądze (dla jednych duże, a dla innych małe, bo na poziomie ceny jednego biletu do kina w Warszawie) zdania zawsze są podzielone. Patrząc jednak na to, co wydarzyło się w ostatnim czasie w polskim boksie kwestia zadawania coraz głośniej pytań dotyczących słuszności prowadzenia transmisji gal boksu zawodowego w systemie PPV nie wydaje się być bezpodstawna. Jak powszechnie wiadomo zakończenie współpracy z telewizją Polsat przez grupę Knockout Promotions i podpisanie kontraktu na transmisję gal z Telewizją Polską może zamknąć zawodnikom promowanym przez Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera możliwość występów na karcie gal z cyklu Polsat Boxing Night. W związku z powyższym wydaje się, że kolejne gale organizowane pod tym szyldem będą oparte o zawodników walczących na galach grup prezentowanych na antenach telewizji Polsat lub niezwiązanych z żadną grupą, której zawodnicy promowani są przez konkurencyjną stację. Ta polityka choć dla kibica może wydawać się niezrozumiała, to z punktu widzenia organizatora takich imprez jest słuszna. Wszak trudno oczekiwać, aby ktoś inwestując w jakiś sposób w promocję danego zawodnika odczuwał satysfakcję promowania pięściarza, którego pojedynki regularnie będzie można oglądać na antenach konkurencyjnej stacji. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie najlepsi pięściarze, a także grupy promotorskie mają kontrakty na wyłączność np. z telewizją ShowTime, czy HBO. Na podstawie wspomnianych umów poszczególni zawodnicy promowani są tylko i wyłącznie przez te stacje, z którymi podpisali oni kontrakt lub ten kontrakt został podpisany przez promujące tych zawodników grupy.

Chwilę po ogłoszeniu pełnej karty gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty oraz faktu konieczności uiszczenia opłaty za dostęp do tej imprezy za pośrednictwem telewizji, czy też mediów internetowych jak już wspomniałem pojawiły się skrajne opinie dotyczące sensu organizacji tej imprezy w systemie PPV. Oczywiście duża część z nich mocno krytykowała takowe posunięcie twierdząc, iż tak zestawiona karta nie zasługuje na to, aby płacić za nią 40 zł. Od wielu lat w Polsce przeciętny kibic przekonywany jest do tego, że aby obejrzeć pojedynki bokserskie na najwyższym poziomie konieczne jest sięgnięcie przez niego do kieszeni i opłacenie możliwości dostępu do oglądania w telewizji takiej imprezy. Ze względu na zmianę polityki stacji telewizyjnych, która po latach inwestycji w tę dyscyplinę sportu postanowiła też coś na tym zarobić twierdzenie, że za możliwość oglądania „pojedynków najlepszych trzeba dodatkowo płacić” jest słuszne. Pytaniem jednak pozostaje to: Czy faktycznie za uiszczenie dodatkowej opłaty kibice otrzymują produkt zasługujący transmisję w PPV?

Jakie konfrontacje są najlepsze i najatrakcyjniejsze dla kibica?

Patrząc na polski rynek ma się czasem wrażenie, że organizator danej imprezy bokserskiej nie patrzy na nią z punktu widzenia przeciętnego „Mariana” (celowo nie użyłem spopularyzowanego słowa „Janusza”), ale skupia się na tym, by zaspokoić ambicje organizacji jak najlepszego pod względem sportowym wydarzenia. Federacja KSW dość szybko zauważyła, że część naszych rodaków bardziej emocjonuje się konfrontacją ludzi nie kojarzonych na co dzień ze sportami walki, niż pojedynkiem dwóch gladiatorów, którzy na tym „sporcie zjedli zęby”. Faktem niezaprzeczalnym jest, że przy organizacji takich imprez należy docierać także do przeciętnego kibica, a nie skupiać tylko i wyłącznie na fanach, którzy każdego dnia śledzą nie tylko wydarzenia z ringów, ale interesują się także tym, co każdego dnia dzieje się na bokserskim zapleczu.

Wracając do gali, która 21 kwietnia odbędzie się w Częstochowie wydaje się, że po raz kolejny karta gali została skrojona pod konkretnego kibica. Walka Adamek vs. Abell z pewnością budzi emocje, ale tylko u tych, którzy widzieli lub słyszeli co pięściarz ze Stanów Zjednoczonych zrobił z Krzysztofem Zimnochem. Dla przeciętnego zjadacza chleba Amerykanin to człowiek zagadka, dlatego znów sprzedaż pakietów PPV opierać będzie się tak naprawdę o fanów „Górala„. To w zasadzie od jego popularności zależeć będzie to, czy kolejna impreza, na którą „bilet” za prawo do obejrzenie jej przed telewizorem kosztować będzie 40 zł zostanie zakupiona przez tzw. niedzielnego kibica. Hardcorowi fani tego sportu z pewnością nie będą żałować pieniędzy na ten sportowy show, ponieważ znając temat i mając świadomość posuchy w tym sporcie, jak tlenu potrzebują oni dostępu do walk z udziałem najlepszych polskich pięściarzy, które wzbudzają w ich sercach wielkie emocje.

Z pewnością najlepiej ocenianym pojedynkiem na karcie pod względem sportowym jest walka Mateusza Masternaka z Youri Kalengą. Rewanżowe starcie pomiędzy tymi pięściarzami oraz świadomość kibiców, że to właśnie przez Kalengę tytuł tymczasowego mistrza świata organizacji WBA nie trafił w ręce „Mastera” rozgrzewa ich wyobraźnię do czerwoności. W sieci wśród kibiców pojawiają się jednak pytania, dlaczego za taki pojedynek należy dodatkowo płacić, skoro ich pierwszą walkę oglądać można było zobaczyć „za darmo” na antenie jednej ze sportowych stacji telewizji Polsat?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta i udzielił jej na twitterze podczas jednej z dyskusji organizator tej walki oraz całej gali Mateusz Borek. Kalenga nie przyjedzie do Polski na walkę z Masternakiem za 5 000 Euro, a co za tym idzie, aby organizacja tego pojedynku była opłacalna trzeba po prostu za nią dodatkowo zapłacić. Podobnie jest w przypadku Joey’a Abella, którego gaża za walkę w Polsce jest jak twierdzi promotor grupy MB Promotion o 30% większa niż to, co zarobiłby on za tę samą walkę w Stanach Zjednoczonych.

Dla zagorzałych fanów boksu to właśnie starcie Masternaka z Kalengą powinno być walką wieczoru podczas najbliższej gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty. Problem jednak w tym, że mimo wielkich zapowiedzi samego pięściarza tzw. „Era Mastera” póki co nie nastąpiła i przy całej sympatii do tego niego nie jest on na dziś na tyle popularny, aby mógł na swoich barkach dźwignąć ciężar gali, która sprzedawana będzie w systemie PPV. Niezaprzeczalnym jest jednak fakt, iż sportowo ten pojedynek jest tym, który spokojnie mógłby być walką wieczoru na każdej dużej gali, która byłaby organizowana w naszym kraju. Doprowadzenie do tego starcia to nic innego jak wielki ukłon w stronę kibiców zawodowego boksu, którzy mogą liczyć na to, że starcie pomiędzy tymi pięściarzami będzie tym, które rozgrzeje ich do czerwoności i dostarczy należytych emocji, za które zapłacą.

Gala Polsat Boxing Night: Noc Zemsty pozwoli fanom boksu zobaczyć w ringu promowanego jako wielki talent Adama Balskiego, którego walki dostarczają kibicom naprawdę dużych emocji, a także sprawdzić jak pomiędzy linami zachowywał będzie się Damian Jonak, w którym przed laty wielu widziało międzynarodową gwiazdę boksu, która powinna walczyć na amerykańskich ringach konfrontując się z najlepszymi pięściarzami świata. Także pozostałe pojedynki raczej nie będą nudne, a sam organizator zagwarantował, aby zestawienia były ciekawe i zrobione pod prawdziwego kibica sportów walki.

Co gwarantuje sprzedaż PPV?

Fakt, iż w porównaniu do MMA, gal boksu zawodowego pokazywanych w systemie PPV jest coraz mniej należy mieć nadzieję, że ten projekt nie zostanie zamknięty i nadal znajdą się kibice, którzy będą chcieli płacić za produkt gwarantujący im coś co możemy nazwać „galą premium”. Nie należy zapominać, że jeżeli chodzi o polskie imprezy to właśnie na galach z cyklu Polsat Boxing Night wielu pięściarzy ma okazję wreszcie solidnie podbudować swój portfel i poczuć się nie tylko jak gwiazda, ale złapać tzw. finansowy oddech. Mimo, że nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem transmitowania gal boksu w systemie PPV to mam świadomość, że ten sport/biznes może ucierpieć, jeżeli całkowicie zrezygnujemy z imprez pokazywanych w sposób dostępny tylko dla wybranej grupy fanów sportów walki. Należy pamiętać, że organizacja gal bokserskich nie polega na wyrzucaniu pieniędzy w błoto, lecz na tym, aby dana grupa/promotor mógł dzięki zastrzykowi finansowemu w pełni rozwijać swoją grupę i prowadzić kariery danych pięściarzy, czego bez dodatkowych pieniędzy nie da się zrobić. Organizatorzy takich imprez nie mogą zapominać o kibicach, którzy muszą być w pełni zaspokojeni i wydając pieniądze na PPV faktycznie otrzymają produkt o większej niż dotychczas jakości. Prawda na dziś jest taka, że to, czy gale bokserskie nadal będą pokazywane w systemie PPV zależy od kibiców. Jeżeli ci będą nadal uważali, że dostają produkt z górnej półki, za który warto dodatkowo zapłacić to imprezy z tego cyklu nadal będą gościły w ich domach. Jeżeli nie, to za jakiś czas podobnie jak stało się to w Niemczech o imprezach bokserskich transmitowanych w systemie PPV będzie można zapomnieć.

W Polsce nadal istnieje wiele możliwości zestawienia ze sobą pięściarzy, których nazwiska przyciągną fanów sportów walki i nie z przymusu, ale z odczuciem satysfakcji pozwolą im dodatkowo zapłacić za dany produkt. Jednak skomplikowana ostatnimi czasy sytuacja (tarcia pomiędzy promotorami) na polskim rynku sprawia, że o tego typu walki będzie coraz trudniej, a nie można wykluczyć, że te najbardziej emocjonujące na papierze starcia będą w obecnej sytuacji niemożliwe do organizacji. Miejmy nadzieję, że mimo wszystko u organizatorów danych imprez zwycięży biznes, a nie prywatne animozje i dzięki temu polscy kibice będą mogli otrzymywać produkt z naprawdę górnej półki.

Najsłabszy wynik sprzedaży PPV w Polsce?

Najsłabsze wyniki sprzedaży PPV w historii naszego kraju, choć i te informację można podawać tylko jako nieoficjalne osiągnęły do tej pory trzy imprezy, jednak żadna z nich nie był zawiązana z brandem Polsat Boxing Night. Pojedynki Tomasz Adamek-Travis Walker, Andrzej Wawrzyk-Aleksander Powietkin oraz Krzysztof Włodarczyk-Rakhim Czakijew według nieoficjalnych danych miały sprzedać nie więcej niż 10 000 pakietów  PPV. Należy jednak pamiętać, że żadna z tych walk nie była w Polsce jakoś szczególnie promowana, a dostęp do niej, tak jak w na przypadku w przypadku starcia Adamek-Walker był bardzo mocno ograniczony. Będąc obiektywnym należy otwarcie przyznać, że promocja zarówno walk Wawrzyk-Powietkin, jak i Włodarczyk-Czakijew nie była zbyt duża, dlatego też sprzedaż PPV na te pojedynki, choć z punktu widzenia ładunku sportowego ciekawe nie mogła nikogo zaskoczyć.

Kto sprzedał najwięcej PPV?

Na zakończenie warto przypomnieć, że największą oglądalność wśród gal boksu zawodowego transmitowanych w systemie PPV miała gala, która odbyła się 10 września 2011 roku na stadionie we Wrocławiu. Podczas tej imprezy w walce wieczoru kibice zobaczyli starcie o tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii ciężkiej pomiędzy Witalijem Kliczką a Tomaszem Adamkiem. Był to debiut systemu PPV na naszym rynku i to właśnie dzięki tej walce polscy kibice dziś mogą cieszyć się z oglądania imprez transmitowanych w dodatkowo płatnym systemie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w sumie PPV na to wydarzenie sprzedało się w liczbie ok. 600 000 pakietów PPV. Warto jednak zaznaczyć, że jest to wynik osiągnięty tylko dzięki temu, że transmisja z tej gali była dostępna w każdej dużej platformie w Polsce oraz w większości sieci kablowych. Dziś wynik zbliżony do tego, co przed laty osiągnęła w systemie PPV ta walka może osiągnąć tylko federacja KSW organizując imprezy podobne do tej, która miała miejsce na stadionie narodowym podczas KSW 39.

Najbliższa gala z cyklu Polsat Boxing Night, która odbędzie się już w najbliższą sobotę w Częstochowie. O tym, czy zdecydujecie się wydać 40 zł za pakiet PPV lub zapłacić za bilet, aby ją zobaczyć musicie zdecydować sami.

Kategorie
STREFA BOKSU

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
NADCHODZĄCE GALE

Powiązane artykuły