Proksa vs Sulecki

Sulęcki: Chcę w końcu dostać w łeb!

Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) został ogłoszony jednym z ostatnich bohaterów nadchodzącej gali Polsat Boxing Night 7. 24 czerwca „Striczu” zmierzy się z Australijczykiem Rockym Jerkicem (15-1, 12 KO) i zdążył już w magazynie Puncher skomentować swój powrót do Polski: „chcę dużych walk, jednak promotorzy wielkich zawodników boją się młodego i utalentowanego zawodnika z zerem w rekordzie. Potrzebuję wojny, chciałbym oberwać w łeb i poczuć krew!”. Czy walka z Jerkicem spełni jego oczekiwania?

Mateusz Borek: Jesteś zawodnikiem, który widnieje wysoko w rankingach, którego wszyscy chwalą. Czy ty sam spodziewałeś się, że po zwycięstwie z Proksą wszystko będzie szło trochę szybciej, dużo szybciej czy zdecydowanie szybciej?

Maciej Sulęcki: Myślałem, że to będzie szło szybko, ale promotorzy trochę mnie studzili. Mówili, żebym nie spieszył się z walkami gdy pojadę do Stanów – żebym się przyzwyczaił do nowych realiów, stylu treningowego po amerykańsku i nowego życia. Ja chcę już wielkich walk, powolutku idziemy do przodu, ale ważne żeby iść do przodu. Dużych walk jak nie było, tak nie ma, ale trzeba walczyć i zbierać doświadczenie. Ja jestem gotowy – zmienię kategorię wagową, nie mam z tym problemów – zacieram rączki!

Z czego wynika fakt, że żaden mający topowych zawodników z pasami promotor nie chce dać ci dużej walki? Twoja klasa sportowa może ich zniechęcać, aby zaryzykować i dać szansę Sulęckiemu? Czy ty masz za duże oczekiwania finansowe?

Broń boże. Mój jedyny wymóg związany z pieniędzmi jest taki, aby były one uczciwe. Może faktycznie to wynikać z tego, że promotorzy boją się zaryzykować walki z młodym, silnym i perspektywicznym zawodnikiem, który nie jest bardzo znany, ale ma zero w rekordzie.

Istniał temat walki z Miguelem Cotto (40-5, 33 KO)?

Doszły nieoficjalne słuchy, że jest coś „grane” z Cotto. Nie było jednak żadnej oficjalnej informacji – byłem brany pod uwagę jako jeden z zawodników na rywala Cotto. Kiedyś odpaliłem sobie Twitterka, zaczepiłem Miguela – wielkim wyróżnieniem był już dla mnie sam fakt, że jestem brany pod uwagę. Fajnie byłoby wyjść do ringu i skopać tyłek jednemu z moich idoli.

Jaka jest koncepcja szkoleniowa na walkę 24 czerwca?

Zostaję z trenerem Pawłem Kłakiem, ponieważ potrzebuję stabilizacji i doskonale się dogadujemy. W Stanach nie będę się przygotowywał z prostego powodu: niedługo zostanę tatą. Tę walkę odbieram w następujący sposób: chcę wrócić na polski ring, pokazać się ludziom z jak najlepszej strony. Nie uważam, że ta walka wypcha mnie daleko w górę, więc chce zaprezentować kibicom jak pięknym sportem jest boks w moim wykonaniu. Dam im show!

Ostatnio sporo czasu spędziłeś z Australii, więc też chcieliśmy zrobić ci przyjemność, abyś za bardzo tego kraju nie zapomniał – stąd wybór twojego rywala.

Zdążyłem się już przekonać, że Australijczycy wychodzą do ringu i dają z siebie maksa. Nie będzie kalkulacji i jestem na to gotowy.

Chcemy wojny, a nie szachów!

Jasne! Od zawsze to powtarzam: chcę wyjść do ringu i dostać w łeb! Chcę, żeby ktoś mnie w końcu podłączył – wtedy poczuję krew. Ostatnimi czasy dostawałem walki z zawodnikami, którzy wychodzili do ringu „przeskakać” kilka minut… To z jednej strony fajnie: nie zmęczę się i pokażę z dobrej strony. Natomiast chciałbym wyjść do ringu i walczyć na poważnie. Z Jerkicem liczę na dobrą walkę, jednak z własnego doświadczenia wiem, że ta walka prawdopodobnie zakończy się przed czasem.

Kategorie
STREFA BOKSU

Dodaj komentarz

2 Komentarzy do "Sulęcki: Chcę w końcu dostać w łeb!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
crazy
Gość

hehe dobrze dobrze 3ba mu sciaganc kogos po tej walce ale najpierw musi najeba… kilku powaznych gosci jak chce zaczac zarabiac konkretny sos

Ernest
Gość
Ernest

Crazy ty naprawdę jesteś Mega patriotą?Sulęcki się zatrzyma na pierwszym poważnym fighterze?Polska nie posiada żadnego Boksera na mistrza świata w żadnej kategorii wagowej,przynajmniej na chwilę obecną?Takie są realia

wpDiscuz
NADCHODZĄCE GALE

Powiązane artykuły